Gdynia to stosunkowo młode miasto, które w niespełna stulecie przeszło drogę od małej wioski rybackiej do nowoczesnego portowego ośrodka miejskiego. Dzięki temu historia i atrakcje Gdyni są wyjątkowo różnorodne. Znajdziemy tu zarówno zabytki architektury modernistycznej z lat 20. i 30. XX wieku, ślady dramatycznych wydarzeń wojennych, jak i malownicze nadmorskie krajobrazy oraz unikatowe obiekty związane z morzem. Poniżej przedstawiamy zestawienie miejsc, które warto zobaczyć w Gdyni – od reprezentacyjnego nabrzeża, poprzez muzea i historyczne budynki, aż po ukryte perełki pełne ciekawostek.
Skwer Kościuszki i Molo Południowe
Centralnym punktem Gdyni jest Skwer Kościuszki – szeroka promenada nad samym morzem, stanowiąca wizytówkę miasta. Większość turystów nie wyobraża sobie pobytu w Gdyni bez spaceru tym deptakiem pełnym kafejek, restauracji i straganów. Skwer płynnie przechodzi w Molo Południowe, które wchodzi w głąb Zatoki Gdańskiej, otaczając miejską marinę. To tutaj cumują dwa słynne statki-muzea – żaglowiec Dar Pomorza oraz okręt ORP Błyskawica. W sezonie letnim nabrzeże tętni życiem: można stąd wyruszyć w godzinny rejs po porcie, podziwiając stocznie i okręty Marynarki Wojennej, czemu towarzyszy fachowy komentarz przewodnika. Na końcu mola znajduje się Akwarium Gdyńskie – morski ogród zoologiczny, w którym obejrzeć można egzotyczne ryby i inne stworzenia morskie z całego świata. Spacerując po Skwerze Kościuszki, warto zwrócić uwagę na modernistyczne budynki okalające ten rejon oraz efektowny pomnik Żeglarska (zwany także Masztem Pomorskim) z popiersiem Josepha Conrada, upamiętniający morskie tradycje Polski.
Legendarny żaglowiec Dar Pomorza
Jedną z największych atrakcji Gdyni jest Dar Pomorza – zabytkowy trójmasztowy żaglowiec o śnieżnobiałych burtach, nazywany „Białą Fregatą”. Statek został zbudowany w 1909 r. w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu, a w 1929 r. dzięki składkom społecznym został zakupiony dla Szkoły Morskiej w Gdyni. Pod polską banderą szkolny żaglowiec odbył łącznie 102 rejsy i przepłynął pół miliona mil morskich – to tak, jakby 25 razy okrążył kulę ziemską. Dar Pomorza zasłynął m.in. jako pierwszy statek polskiej marynarki handlowej, który opłynął dookoła świat (dokonał tego w latach 1934–1935). Na jego pokładzie wyszkolono ponad 13 tysięcy przyszłych marynarzy. Dziś fregata pełni rolę muzeum – zwiedzający mogą zajrzeć do eleganckiej kajuty kapitańskiej, zajrzeć pod pokład do pomieszczeń załogi i maszynowni, a także podziwiać imponujący bukszpryt i masztowe ożaglowanie tego żywego pomnika polskiej historii morskiej. Dar Pomorza cumuje przy nabrzeżu Pomorskim od 1982 roku i jest oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego, stanowiąc piękną i fotogeniczną pamiątkę po złotej erze żaglowców szkolnych.
Okręt-muzeum ORP „Błyskawica” – bohater II wojny światowej
Tuż obok Daru Pomorza znajduje się drugi słynny statek-muzeum: niszczyciel ORP „Błyskawica”. Ten okręt Marynarki Wojennej został zwodowany w 1937 roku i wsławił się bohaterską służbą podczas II wojny światowej. W przeddzień wybuchu wojny „Błyskawica” przedarła się wraz z innymi polskimi niszczycielami do Wielkiej Brytanii, gdzie walczyła u boku Royal Navy. Okręt uczestniczył w większości najważniejszych operacji wojennych na morzu – osłaniał ewakuację aliantów spod Dunkierki, brał udział w bitwie o Narwik (mszcząc zatopienie bliźniaczej jednostki ORP „Grom”), eskortował konwoje atlantyckie (łącznie ponad 80 konwojów!), walczył na Morzu Śródziemnym, a w 1944 r. osłaniał lądowanie aliantów w Normandii. Przeszedł imponujący szlak bojowy długości 150 tysięcy mil morskich, uczestnicząc w ponad stu patrolach i akcjach bojowych. Za zasługi wojenne okręt został odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari – to unikatowe wyróżnienie dla jednostki pływającej. Po wojnie „Błyskawica” powróciła do Gdyni w lipcu 1947 roku, a od 1976 roku pełni funkcję okrętu-muzeum udostępnionego zwiedzającym. Jest to najstarszy zachowany niszczyciel na świecie. Na pokładzie zobaczymy m.in. oryginalne działa, wyrzutnie torped, maszynownię oraz wystawę upamiętniającą załogę i bogatą historię okrętu. Zwiedzanie ORP „Błyskawica” to nie lada gratka dla miłośników historii i techniki morskiej – wejście na pokład pozwala niemal poczuć atmosferę wojennych zmagań na morzu.
Muzeum Emigracji i historyczny Dworzec Morski
Gdynia nazywana jest “miastem z morza i marzeń” nie tylko ze względu na powstanie portu, ale i jako miejsce, skąd wyruszały w świat tysiące ludzi szukających lepszego życia. Ich historię opowiada Muzeum Emigracji, mieszczące się w odrestaurowanym budynku dawnego Dworca Morskiego z 1933 roku. Ten modernistyczny gmach był przed wojną głównym terminalem pasażerskim – to tutaj odprawiano podróżnych wsiadających na transatlantyki płynące do Ameryki. Cumowały tu legendarne polskie statki pasażerskie, m.in. m/s Batory i t/s Stefan Batory. Dworzec Morski pamięta też wiele ważnych momentów: to właśnie stąd w 1939 roku w ostatni rejs przed wojną wypłynął pisarz Witold Gombrowicz (pozostał na emigracji na zawsze) i stąd wyemigrował młody Zbigniew Brzeziński, przyszły dyplomata. Tędy również po wojnie do kraju wracał poeta Julian Tuwim. Sam budynek, oddany do użytku 8 grudnia 1933 r., był wówczas jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu na świecie – posiadał ogrzewane poczekalnie, urządzenia celne i wygodne ciągi komunikacyjne dla pasażerów oraz bagażu. Dziś odrestaurowany Dworzec Morski zyskał drugie życie jako nowoczesne muzeum. Wystawa stała prowadzi zwiedzających drogą, jaką przebywali emigranci: od historycznej hali odpraw celnych, przez trap prowadzący na statek, aż po multimedialne ekspozycje ukazujące losy polskiej emigracji na przestrzeni wieków. Wśród eksponatów zobaczymy np. osobiste pamiątki słynnych emigrantów – choćby sprzęt fotograficzny i dokumenty kuriera Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Muzeum Emigracji to miejsce pełne wzruszających opowieści i pamiątek – w autentycznych murach dawnego portu łatwo wyobrazić sobie emocje towarzyszące dawnym pasażerom żegnającym ojczyznę.
Kamienna Góra – punkt widokowy z kolejką
Jedno z najlepszych miejsc, by objąć wzrokiem panoramę Gdyni, to Kamienna Góra – zielone wzgórze w centrum miasta. Wznosi się na wysokość ok. 52 m n.p.m., tuż przy nadmorskiej części Śródmieścia. Dzielnica Kamienna Góra od początków istnienia Gdyni uchodzi za najbardziej prestiżową – w okresie międzywojennym powstały tu stylowe wille otoczone ogrodami. Na szczyt wzgórza prowadzą malownicze schody wśród drzew, ale wygodniejszą opcją jest bezpłatna kolejka gondolowa, uruchomiona w 2015 roku. Ta nowoczesna winda pokonuje 96-metrową trasę w około 2 minuty, wwożąc pasażerów z okolic Teatru Muzycznego na sam szczyt Kamiennej Góry. Ze szczytu rozciąga się wspaniała panorama – można stąd podziwiać linię brzegową z portem jachtowym i Skwerem Kościuszki, a dalej w tle majaczy Półwysep Helski oraz gdyńskie osiedla.
Na Kamiennej Górze znajduje się również duży stalowy krzyż – jeden z symboli miasta. Ma on 25 metrów wysokości i waży 25 ton, został ustawiony w 1994 roku w miejscu wcześniejszych krzyży (pierwszy drewniany stanął tu jeszcze przed II wojną światową). Po zmroku krzyż jest podświetlany i widoczny z daleka, także od strony morza. U stóp wzgórza zlokalizowane są dwie ważne instytucje kulturalne Gdyni: Muzeum Miasta Gdyni oraz Muzeum Marynarki Wojennej. Warto zajrzeć przynajmniej na zewnątrz tego drugiego – obok budynku działa plenerowa wystawa, gdzie zobaczyć można okrętowe działa, torpedy, miny morskie i inne eksponaty militarne związane z historią polskiej floty. Samo wzgórze Kamiennej Góry to także przyjemny park z ławkami i niewielkim amfiteatrem, gdzie latem odbywają się kameralne koncerty. To idealne miejsce, by odetchnąć od zgiełku i spojrzeć na Gdynię z perspektywy lotu ptaka.
Klif Orłowski i ślad literacki w Orłowie
Na południowym krańcu Gdyni, w dzielnicy Orłowo, rozpościera się jeden z najpiękniejszych zakątków miasta – Klif Orłowski. To strome, naturalne urwisko Kępy Redłowskiej, które osiąga ok. 40 m wysokości i ciągnie się na długości ok. 650 m wzdłuż brzegu. Klif jest częścią rezerwatu przyrody (pierwszego utworzonego na tym obszarze już w 1938 r.), a jego ściany zbudowane z gliny morenowej i piasków lodowcowych stale rzeźbi morska fala – co roku brzegi cofają się średnio o około 1 metr. Spacer plażą pod Orłowskim Klifem to niemal obowiązkowy punkt programu dla odwiedzających Gdynię. U jego podnóża spotkać można tradycyjne kaszubskie czółna rybackie i kolorowe łodzie – do dziś działa tu mała przystań rybacka, dzięki czemu widok urwiska jest jeszcze bardziej malowniczy.
Sercem Orłowa jest także drewniane molo w Orłowie, które ma obecnie 180 metrów długości (przedwojenne molo było dłuższe, lecz zostało częściowo zniszczone przez sztormy). Spacerując po nim, można podziwiać z jednej strony klif, z drugiej panoramę Zatoki Gdańskiej, a przy dobrej pogodzie dostrzec nawet helską mierzeję. Tuż obok wejścia na molo stoi niepozorny biały domek o adresie ul. Orłowska 6 – to Domek Żeromskiego, który kryje niezwykłą historię. W 1920 roku zamieszkał w nim na kilka miesięcy wybitny pisarz Stefan Żeromski wraz z rodziną. Twórca przyjechał do Orłowa dla poprawy zdrowia, ale jednocześnie zafascynowany obserwował rodzącą się Gdynię – młode miasto i budowę portu. W drewnianym domku z widokiem na morze Żeromski napisał opowiadanie „Sambor i Mestwin”, a gościny udzielał mu tu inny pisarz – Jan Kasprowicz. Żeromski odbywał stąd piesze wycieczki wzdłuż brzegu, spotykał się z lokalnymi działaczami (m.in. Antonim Abrahamem) i zachwycał się nadmorską przyrodą. Dziś Domek Żeromskiego upamiętnia pobyt literata – znajduje się na nim tablica pamiątkowa, a sam budynek pełni funkcje kulturalne. Co ciekawe, w 2023 roku na ścianie domku zamontowano nawet „hotel dla pszczół”, by wspierać miejskie pszczoły murarki w okolicy. Orłowo to zatem miejsce łączące naturalne piękno klifu z klimatem letniska i ważnymi śladami polskiej kultury.
Tajemnicza Torpedownia na Babich Dołach
Północne obrzeża Gdyni kryją intrygującą pozostałość po II wojnie światowej – betonowe ruiny dawnych niemieckich ośrodków testowych torped, nazywane potocznie torpedowniami. Najbardziej znana z nich znajduje się przy osiedlu Babie Doły, około 300 metrów od brzegu, pośrodku wód Zatoki. Jest to żelbetowa konstrukcja posadowiona na zatopionych kesonach, która przed laty połączona była z lądem długim molem (dziś już nieistniejącym – pozostałości pomostu wysadzono w latach 90.). Obiekt powstał w czasie II wojny światowej jako tajny poligon doświadczalny Luftwaffe – Torpedowaffenplatz Hexengrund, gdzie Niemcy testowali prototypy torped lotniczych. W pobliskim Oksywiu istniała podobna stacja Kriegsmarine, połączona z Babimi Dołami kolejką wąskotorową. Dziś betonowy gmach sterczy ponuro z wody, pozbawiony dawnej funkcji. Mury torpedowni są podmywane i popadają w coraz większą ruinę – kilka lat temu zawaliła się spora część ściany frontowej, co poważnie naruszyło konstrukcję. Z roku na rok zabytek niszczeje, a nikt nie ma pomysłu na jego zagospodarowanie. Mimo to ruiny rozpalają wyobraźnię – mają w sobie posępny urok i stały się mekka fotografów oraz miłośników historii. Ponieważ torpedownia jest niedostępna (otoczona wodą), najlepiej podziwiać ją z brzegu – z plaży w Babich Dołach lub podczas rejsu po porcie. Patrząc na betonowy kolos wystający z morza, łatwo przenieść się myślami w czasy wojennej tajemnicy. To jeden z najbardziej nietypowych zabytków Gdyni, pokazujący militarny epizod historii miasta w niecodzienny, industrialny sposób.
Najstarszy zabytek Gdyni: kościół św. Michała na Oksywiu
Choć Gdynia kojarzona jest głównie z zabudową XX-wieczną, na jej obrzeżach kryje się obiekt o metryce średniowiecznej. W dzielnicy Oksywie stoi kościół św. Michała Archanioła – niewielka gotycka świątynia uważana za najstarszy zachowany budynek na terenie Gdyni (i całego Trójmiasta). Jego historia sięga początków XIII wieku – pierwsze wzmianki o parafii oksywskiej pochodzą już z 1212 roku, kiedy to księżna Zwinisława przekazała wieś Oksywie zakonowi norbertanek. Obecny kościół wzniesiono z kamienia i cegły prawdopodobnie w XIV wieku na miejscu wcześniejszej drewnianej kaplicy. Przez stulecia pełnił on rolę najważniejszej świątyni okolicy – zanim powstała Gdynia, Oksywie było główną osadą tej części wybrzeża. Sam kościółek jest skromny, ale urokliwy: ma bryłę z granitowego kamienia polnego, drewnianą wieżyczkę i otoczony jest starym cmentarzem, na którym spoczywają m.in. pierwsi budowniczowie portu i zasłużeni mieszkańcy.
Los nie oszczędził tej świątyni – szczególnie dotkliwe zniszczenia przyniosła końcówka II wojny światowej. W marcu 1945 roku podczas walk o Kępę Oksywską kościół znalazł się w centrum ostrzału artyleryjskiego. Po wyparciu Niemców proboszcz naliczył w murach kościoła przynajmniej jedenaście dziur po pociskach armatnich, zrujnowany został dach i wnętrze. Ocalały jedynie fragmenty ołtarzy. Przez kolejne lata świątynię mozolnie odbudowywano. Dzięki staraniom lokalnej społeczności kościół św. Michała odzyskał dawny blask i znów służy wiernym. Dziś to cichy świadek ponad 800-letniej historii tych ziem – z jednej strony miejsce kultu, z drugiej zabytek architektury sakralnej. Zwiedzając Gdynię, warto zboczyć nieco z utartych szlaków i odwiedzić Oksywie, by zobaczyć ten skromny kościółek – najstarszą, średniowieczną cząstkę miasta, które samo w sobie jest symbolem młodej, modernistycznej Polski.
Modernistyczne Śródmieście – szlak gdyńskich kamienic
Gdyńskie Śródmieście to prawdziwy raj dla miłośników architektury modernistycznej. Układ urbanistyczny centrum, wytyczony i zabudowany w latach 20. i 30. XX wieku od podstaw, został uznany za dobro chronione – w 2015 roku historyczne Śródmieście Gdyni oficjalnie wpisano na listę Pomników Historii. Spacerując głównymi ulicami – Świętojańską, 10 Lutego czy Starowiejską – zobaczymy dziesiątki eleganckich kamienic, biurowców i gmachów publicznych w stylu modernistycznym i funkcjonalistycznym. Co ważne, wiele z nich skrywa fascynujące ciekawostki.
Przykładem może być słynny „Bankowiec” – potoczna nazwa monumentalnego zespołu mieszkaniowego BGK przy ul. 3 Maja. Ten ogromny jak na swoje czasy budynek (9 kondygnacji, fasada długości ponad 90 metrów) powstał w latach 1935–1939 jako luksusowy apartamentowiec dla oficerów, urzędników i przedsiębiorców Gdyni. Architekt Stanisław Ziołowski nadał mu charakterystyczną formę inspirowaną statkiem – zaokrąglone narożniki przypominają dziób okrętu, a pasy okien kojarzą się z okienkami kajut na transatlantyku. „Bankowiec” był naszpikowany nowinkami technicznymi: miał własną windę, centralne ogrzewanie, a nawet podziemny garaż dla 18 samochodów – prawdopodobnie pierwszy taki garaż w Polsce. W piwnicach urządzono schron przeciwlotniczy na wypadek wojny. Mieszkania (często ponad 100-metrowe) projektowano z dwiema klatkami schodowymi – jedną reprezentacyjną dla lokatorów (wyłożoną czerwonym dywanem), drugą dla służby. Nawet wejście główne zostało ozdobione artystycznie: do dziś można podziwiać oryginalną mozaikę z drobnych, kolorowych płytek tzw. gorsecików oraz masywne filary z czarnego lastryko. Dla zachowania tych unikatowych elementów mieszkańcy urządzili w budynku mini-muzeum, prezentujące fragmenty dawnego wyposażenia wnętrz. „Bankowiec” do dziś imponuje rozmachem i jest żywym symbolem gdyńskiego modernizmu – nazywa się go czasem „okrętem z cegły i cementu”.
Innym ciekawym obiektem jest zespół Miejskich Hal Targowych przy ul. Wójta Radtkego. Te hale targowe z lat 1935–1938 uchodzą za arcydzieło polskiego konstruktywizmu – już w chwili powstania okrzyknięto je wzorcowym przykładem nowoczesnej architektury użytkowej. Główną halę zbudowano w formie ogromnej łukowej konstrukcji: jej paraboliczny dach oparty na dziewięciu stalowych łukach mieści duże świetliki, które wpuszczają do wnętrza mnóstwo dziennego światła. W latach 30. była to prawdziwa rewolucja – wnętrze targowiska było jasne, przestronne, z naturalną wentylacją i chłodniami w podziemiach. Kompleks hal wyposażono we wszelkie udogodnienia dla kupców i klientów: szerokie pasaże, windy towarowe z piwnic, a nawet stojaki na rowery przy wejściach i przystanek autobusowy tuż obok. Tuż po otwarciu hale chwalono jako jedne z najnowocześniejszych w Europie. Choć wskutek działań wojennych były częściowo zniszczone (w czasie okupacji Niemcy urządzili tu magazyny części lotniczych), już w maju 1945 r. targowisko znów zaczęło działać – sprzedawano tu nawet zachodnie ubrania i towary przywożone przez polskich marynarzy, co czyniło hale miejscem tętniącym życiem i pożądanymi dobrami w czasach PRL. Do dziś hale pełnią swoją pierwotną funkcję – rano kupimy tu świeże warzywa, ryby czy kwiaty, jednocześnie podziwiając zabytkową architekturę.
Spacerując po ul. Świętojańskiej, głównej handlowej arterii Gdyni, warto spojrzeć w górę na fasady kamienic. Wiele z nich ma opływowe balkony, modernistyczne detale i narożne okna w stylu okrętowym. Ciekawostką jest kamienica przy ul. Świętojańskiej 101 – pozornie zwyczajna, kryje jednak dramatyczne ślady historii. Jej tylna elewacja (od strony Teatru Miejskiego) nosiła przez dziesięciolecia widoczne dziury po kulach z czasów II wojny światowej. Najprawdopodobniej powstały one podczas walk o Gdynię w marcu 1945 r., gdy radzieckie i polskie wojska szturmowały miasto zajęte przez Niemców. W ścianę budynku trafiło wówczas kilkadziesiąt pocisków. Co zadziwiające, po wojnie przez długi czas kamienicy wcale nie otynkowano na nowo – ślady po kulach były jak „blizny” przypominające o tamtych wydarzeniach. Dopiero niedawno budynek poddano remontowi i fasadę odnowiono, jednak starsi gdynianie pamiętają, jak wyglądała ona podziurawiona kulami. Takie detale sprawiają, że Gdynia – choć zbudowana jako nowoczesne miasto – ma również swoje “blizny historii” widoczne w tkance architektonicznej.
Na koniec warto wspomnieć o małym, niepozornym domku przy ul. Starowiejskiej 30, który zdaje się nie pasować do otaczających go kamienic. To Domek Abrahama – jeden z najstarszych zachowanych budynków w Śródmieściu Gdyni, pamiętający czasy zanim powstało tu miasto. Drewniany dom z gankiem został zbudowany w 1904 roku i należał do rodziny Skwierczów. W latach 1920–1923 mieszkał w nim Antoni Abraham – znany kaszubski działacz społeczny, nazywany czasem „kaszubskim królem Gdyni”. Abraham aktywnie zabiegał o przyłączenie Pomorza do odrodzonej Polski po I wojnie światowej; brał udział w konferencji wersalskiej, gdzie przedstawiał prawa Polski do dostępu do morza. Po jego śmierci na froncie domu w 1936 r. umieszczono tablicę upamiętniającą tę zasłużoną postać. Sam domek przetrwał jako relikt dawnej wsi – gdy wokół pięły się w górę modernistyczne kamienice, on pozostał na swoim miejscu, przypominając o korzeniach Gdyni. W okresie powojennym (1970–2013) mieścił się tu nawet oddział Muzeum Miasta Gdyni, prezentujący rekonstrukcję wnętrz dawnego domu rybackiego. Dziś Domek Abrahama nadal stoi, wpisany do rejestru zabytków, stanowiąc ujmujący kontrast wobec nowoczesnego centrum – to żywa lekcja historii o tym, jak z rybackiej osady wyrosło dynamiczne miasto.
Gdynia oferuje turystom unikalne połączenie przeszłości i nowoczesności. W jednym dniu można tu zwiedzić mostek kapitański przedwojennego żaglowca, zejść do maszynowni okrętu wojennego, obejrzeć modernistyczny apartamentowiec i zachwycić się widokiem klifu opadającego do morza. Co ważne, każde z tych miejsc kryje własne opowieści i ciekawostki – od dziur po kulach, przez legendy o emigrantach, po innowacje architektoniczne. Niewiele miast może poszczycić się tak różnorodnymi atrakcjami skupionymi na stosunkowo niewielkim obszarze. Dlatego właśnie Gdynię naprawdę warto odwiedzić i poznać jej zakamarki – to miasto zbudowane z marzeń, morza i fascynujących historii zapisanych w murach i krajobrazie.