Jest takie pytanie, które pada przy pierwszym wynajmie busa częściej niż jakiekolwiek inne. Zwykle ściszonym głosem, na końcu rozmowy, trochę wstydliwie: "a czy ja to w ogóle poprowadzę?". Odpowiedź brzmi: tak, poprowadzą Państwo. Ale obawa jest zrozumiała, bo bus z zewnątrz wygląda na osobne wyzwanie. Dlatego zebraliśmy wszystko, co warto wiedzieć, zanim pierwszy raz usiądzie się za kierownicą auta 9-osobowego. Po lekturze zostanie z tego jedna myśl: to wciąż samochód, tylko trochę większy.

Formalności: wystarczy zwykłe prawo jazdy

Zacznijmy od tego, co blokuje ludzi na starcie. Bus 9-osobowy o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony prowadzi się na zwykłą kategorię B. Tę samą, którą jeździ się osobówką. Dziewięć miejsc łącznie z kierowcą to dokładnie górna granica kategorii B, więc żadnych dodatkowych uprawnień, badań ani kursów nie trzeba. Nie obowiązują też przepisy o tachografach ani czasie pracy kierowcy, o które czasem pytają osoby planujące dłuższą trasę prywatnie.

Ograniczenia prędkości: bus do 3,5 t obowiązują te same limity co samochód osobowy. Na polskiej autostradzie 140 km/h, na ekspresówce 120. Za granicą podobnie, według lokalnych limitów dla aut osobowych.

Wymiary, czyli co się właściwie zmienia

Konkretnie, na przykładzie Renaulta Trafica w wersji long (L2): 5,4-5,5 metra długości zależnie od rocznika, 1,96 m szerokości nadwozia, ale z lusterkami już około 2,3 m, i niecałe 1,97 m wysokości. Typowy kompakt ma 4,3-4,5 m długości i 1,8 m szerokości. Czyli bus jest o metr dłuższy, o kilkanaście centymetrów szerszy (a lusterkami sięga wyraźnie dalej) i o ćwierć metra wyższy.

Co z tego wynika w praktyce:

Długość czuć tylko przy parkowaniu i ciasnym zawracaniu. Na drodze metr więcej nie zmienia niczego.

Szerokość przestaje być tematem po pierwszej godzinie. Pas ruchu ma 2,75-3,5 m, więc zapasu jest dużo. Jedyne miejsca, gdzie trzeba zwolnić i patrzeć, to zwężenia na remontach i bramy wjazdowe starych kamienic.

Wysokość to jedyny wymiar, który potrafi realnie zaskoczyć, i o nim osobny rozdział niżej.

Średnica zawracania wersji long to około 13,7 metra, czyli o jakieś 1,5-2 metry więcej niż w dużym kombi. W praktyce: tam, gdzie osobówka zawraca na jeden ruch, busem czasem trzeba dołożyć korektę. Nic dramatycznego, po prostu na wąskiej uliczce lepiej od razu założyć trzy ruchy zamiast walczyć o jeden.

Wysokość: jedna liczba, którą warto zapamiętać

Dwa metry. Tyle z groszami ma bus i tę liczbę dobrze mieć w głowie przez cały wynajem, bo to jedyna pułapka, w którą kierowcy osobówek naprawdę wpadają.

Parkingi podziemne w galeriach handlowych mają najczęściej ograniczenie 1,9-2,1 m. Część odpada, część jest na styk, a przy wysokości busa 1,97 m "na styk" oznacza kilka centymetrów zapasu, które zjada antena na dachu albo próg zwalniający pod kołami. Zasada praktyczna: galerie handlowe omijamy, bus zostaje na parkingu naziemnym. To samo dotyczy niektórych parkingów hotelowych, myjni automatycznych (bus myje się na myjni ręcznej albo samoobsługowej z wysokim stanowiskiem) i ramp na promach czy w parkingach piętrowych.

Leśne parkingi i wjazdy nad jeziora bywają zagrodzone ramami ograniczającymi wysokość, zwykle 2,2 m, czasem mniej. Przed wjazdem rzut oka na tabliczkę, nie na wyczucie.

Dobra wiadomość: po dwóch dniach sprawdzanie wysokości wchodzi w nawyk tak samo jak patrzenie w lusterka i przestaje być tematem.

Lusterka i martwe pola

W busie nie ma lusterka wstecznego z widokiem przez tylną szybę, a właściwie jest, ale przy pełnym załadunku i 9 osobach widać w nim głowy pasażerów, nie drogę. Cała praca dzieje się w dużych lusterkach bocznych, często dwusekcyjnych, z dodatkową szerokokątną częścią na dole.

Dla kierowcy osobówki to zmiana nawyku, nie umiejętności. Pierwsze 15 minut warto poświęcić na ustawienie luster na postoju: dolna sekcja ma pokazywać bok auta i pas obok, tylne koło ma być widoczne w dolnym rogu. Dobrze ustawione lusterka busa dają paradoksalnie lepszą widoczność do tyłu niż w niejednym SUV-ie z małą tylną szybą.

Martwe pole jest większe po prawej stronie, przy prawym tylnym narożniku. Wnioski praktyczne dwa: zmiana pasa w prawo o sekundę dłuższa i spokojniejsza, a przy cofaniu na ciasnym parkingu najlepiej po prostu poprosić kogoś z ośmiorga pasażerów, żeby wysiadł i pokierował. Od tego się ich wiezie.

Jazda w trasie: nudniejsza, niż się wydaje

I to jest komplement. Bus jest cięższy i wyższy, więc prowadzi się stabilnie i przewidywalnie. Kilka rzeczy działa inaczej niż w kompakcie:

Rozpędzanie: obciążony bus nabiera prędkości wolniej. Wyprzedzanie planuje się wcześniej i z większym zapasem, zamiast liczyć na zryw w ostatniej chwili.

Hamowanie: droga hamowania z pełnym załadunkiem jest zauważalnie dłuższa. Rozwiązanie jest banalne: większy odstęp od poprzedzającego auta. Trzy sekundy zamiast dwóch i temat znika.

Boczny wiatr: wysoka burta łapie wiatr na mostach i przy wyprzedzaniu ciężarówek. Nic groźnego, po prostu trzyma się kierownicę pewniej i nie przykleja się do TIR-ów.

Zakręty: wyżej położony środek ciężkości oznacza, że w zakręty wjeżdża się o 10-20 km/h wolniej niż osobówką. Pasażerowie na trzecim rzędzie będą wdzięczni, bo tam każdy zakręt czuć podwójnie.

Zjazdy z gór: długi zjazd przejeżdża się na niższym biegu, hamując silnikiem, zamiast trzymać nogę na hamulcu. W wersji z automatem służy do tego tryb ręczny. To zresztą zasada słuszna w każdym aucie, w obciążonym busie po prostu ważniejsza.

Parkowanie, czyli jedyna rzecz wymagająca praktyki

Nie będziemy ściemniać: parkowanie równoległe 5,5-metrowym autem to jedyna umiejętność, którą trzeba realnie poćwiczyć. Trzy rady, które załatwiają 90% tematu:

Po pierwsze, cofanie zamiast wjeżdżania przodem. Bus zaparkowany tyłem wyjeżdża z miejsca lekko i z pełną widocznością. Bus wciśnięty przodem wyjeżdża na czuja, tyłem, na ruchliwą ulicę. Nawyk "najpierw tyłem" oszczędza więcej nerwów niż wszystkie czujniki razem wzięte.

Po drugie, technologia pomaga: współczesne busy mają zwykle czujniki parkowania, a nowsze wersje kamerę cofania. Z kamerą parkowanie Trafica jest szczerze mówiąc łatwiejsze niż parkowanie starej osobówki bez niczego. Przy wynajmie warto po prostu zapytać, w co auto jest wyposażone.

Po trzecie, wybór miejsca ponad ambicję. Zamiast walczyć o miejsce równoległe w centrum, celuje się w parkingi z miejscami prostopadłymi na obrzeżach. Pięć minut spaceru więcej, zero stresu. W miasteczkach turystycznych i tak zwykle nie ma wjazdu do samego centrum.

A jeśli pierwsze parkowanie ma się odbyć bez publiczności: po odebraniu busa warto pojechać na pusty parking pod marketem i zrobić sobie kwadrans prób. Cofanie po łuku, parkowanie między liniami, wyczucie gabarytu. Kwadrans, dosłownie. Nikt tego nie robi, wszyscy powinni.

Pierwsza godzina za kierownicą: plan

Dla spokoju sumienia, prosty scenariusz na oswojenie auta:

Na postoju: ustawienie fotela wyżej niż w osobówce (i tak siedzi się wysoko, to jedna z przyjemniejszych zmian), ustawienie luster, rzut oka na wymiary wypisane zwykle na naklejce przy drzwiach kierowcy, pięć minut na rozmieszczenie rzeczy.

Pierwsze kilometry: spokojna trasa bez centrum miasta, wyczucie szerokości względem linii na jezdni, dwa-trzy hamowania na pustej drodze dla wyczucia pedału.

Pusty parking: wspomniany kwadrans manewrów.

I to wszystko. Po godzinie bus przestaje być "dużym autem", a staje się autem. Po dniu jazdy większość kierowców melduje, że z góry widzi się drogę lepiej niż z osobówki i że wracać do kompaktu jakoś nie ma ochoty.

Czego bus nie wybacza

Dla równowagi lista rzeczy, których lepiej nie robić, bo to na nich powstają szkody w wynajmowanych busach:

Wjazd na parking podziemny na pamięć, bez spojrzenia na ograniczenie wysokości. Klasyk numer jeden, kosztuje antenę, a bywa że i poszycie dachu.

Zawracanie w ciasnej uliczce na trzy ruchy tam, gdzie osobówką robiło się to na jeden. Lepiej objechać kwartał.

Prawy przedni narożnik przy ciasnym skręcie w bramę. Bus jest szerszy, niż podpowiada pamięć mięśniowa z własnego auta. Pierwszego dnia każdą bramę bierze się szerzej i wolniej.

Ufanie pamięci zamiast lusterkom przy cofaniu. Z tyłu jest 5,5 metra auta i zero widoczności przez szybę. Czujniki, kamera, pomocnik z zewnątrz, w tej kolejności.

Na koniec

Miliony ludzi bez żadnego szkolenia jeżdżą busami 9-osobowymi na wakacje, wesela i wycieczki firmowe, i ogromna większość z nich po pierwszym dniu dziwi się, czego się właściwie bała. Cała tajemnica to jedna liczba (dwa metry wysokości), jeden nawyk (parkowanie tyłem) i trochę większy odstęp na drodze.

A resztę pytań najlepiej zadać przy odbiorze auta: dobra wypożyczalnia zawsze znajdzie chwilę, żeby obejść z Państwem busa dookoła i pokazać, co gdzie jest. My w każdym razie znajdujemy. Potem zostaje już tylko trasa.