Poradniki

Jazda w deszczu i aquaplaning. Co robić w wynajętym aucie na nieznanej trasie

6 min czytaniaCarsProject

Widok zza szyby zalanej kroplami na mokrą jezdnię między drzewami

Aquaplaning zaczyna się od tego, że kierownica przestaje cokolwiek zmieniać. Auto jedzie tam, gdzie jechało, bo koła płyną po warstwie wody i nie dotykają asfaltu. Jak długo to potrwa, zależy od tego, ile wody stoi na drodze i jak szybko jedziesz – to nie jest zdarzenie o z góry znanym czasie trwania. Nie ma w tym nic tajemniczego – to kwestia prędkości, głębokości wody i stanu opon. Poniżej, jak to działa i co robić, gdy się zdarzy, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji, w której siedzi się w aucie poznanym godzinę wcześniej.

Skąd się bierze aquaplaning

Bieżnik opony ma za zadanie odprowadzić wodę spod plamy styku. Rowki działają jak kanały: przy określonej prędkości i grubości warstwy wody nadążają z wypchnięciem jej na boki. Powyżej tej prędkości nie nadążają i między oponą a asfaltem tworzy się klin wody.

O tym, kiedy to nastąpi, decyduje kilka czynników.

Głębokość bieżnika. Opona z sześcioma milimetrami bieżnika odprowadza wielokrotnie więcej wody niż opona z dwoma. Minimum ustawowe to 1,6 mm i przy takim bieżniku aquaplaning zaczyna się przy prędkościach, które na autostradzie są zupełnie normalne.

Prędkość. To jedyny czynnik, na który kierowca ma wpływ w czasie rzeczywistym. Ryzyko rośnie gwałtownie, nie liniowo.

Ilość wody. Kałuża, koleina wypełniona wodą, warstwa na drodze podczas ulewy. Najgroźniejsze są koleiny, bo woda stoi w nich głębiej i tylko pod jedną stroną auta.

Co robić, gdy auto zacznie płynąć

Pierwsza i najważniejsza rzecz dzieje się wcześniej: prędkość zmniejsza się przed wodą, a nie w niej. Na widok stojącej wody, koleiny pełnej wody albo ściany deszczu zejdź z gazu, zanim w nią wjedziesz.

Jeżeli auto już płynie, zdejmij nogę z gazu. Nie hamuj i nie dodawaj gazu – samo zwolnienie pomaga oponom wrócić do kontaktu z asfaltem.

Trzymaj kierownicę spokojnie, bez gwałtownych ruchów. Skręcanie w czasie, gdy koła nie mają przyczepności, kończy się szarpnięciem auta w momencie, gdy przyczepność wróci – a wraca zwykle nierównomiernie, najpierw pod jednym kołem.

Przygotuj się na to, że przyczepność wróci nagle, i dopiero wtedy koryguj tor jazdy. Nie licz na to, że zdarzenie samo się skończy po ustalonym czasie; koleina wypełniona wodą potrafi ciągnąć się przez kilkadziesiąt metrów.

Czego nie robić: gwałtownego hamowania, szarpnięcia kierownicą, dodania gazu. ABS i kontrola trakcji nie działają, gdy koła nie dotykają nawierzchni – zaczynają działać dopiero po odzyskaniu kontaktu.

Prędkość, czyli jedyny realny sposób zapobiegania

Nie ma progu, poniżej którego aquaplaning nie występuje, ale w praktyce przy stu dziesięciu kilometrach na godzinę na mokrej autostradzie w ulewie ryzyko jest wyraźnie wyższe niż przy osiemdziesięciu. Zjazd o dwadzieścia, trzydzieści kilometrów na godzinę to najskuteczniejsza rzecz, jaką można zrobić.

Reguła praktyczna: jeśli wycieraczki pracują na najwyższym biegu i wciąż nie nadążają, prędkość jest za wysoka niezależnie od tego, co pokazuje znak.

Osobna sprawa to woda po zewnętrznej stronie łuku i na wjazdach na wiadukty, gdzie odpływ jest gorszy. Po ulewie woda zbiera się w koleinach, a te bywają głębsze na pasie najbardziej wyjeżdżonym przez ciężarówki. Nie jest to jednak powód, żeby zajmować lewy pas: obowiązek jazdy możliwie blisko prawej krawędzi obowiązuje też w deszczu, a lewy pas służy do wyprzedzania. Rozwiązaniem jest niższa prędkość i omijanie kolein w obrębie swojego pasa, nie zmiana pasa na stałe.

Nieznane auto

Wynajęty samochód zachowuje się inaczej niż własny i w deszczu wychodzi to najszybciej.

Hamulce. Pierwszy kontakt z pedałem hamulca w nowym aucie powinien nastąpić na pustym odcinku, a nie za ciężarówką. Skok pedału i siła potrzebna do mocnego hamowania różnią się między modelami.

Wycieraczki i tryb automatyczny. Ustaw je przed ruszeniem, a nie w ulewie na węźle. Czujnik deszczu w wielu autach potrzebuje ręcznej korekty czułości.

Światła. Automatyczne światła reagują na natężenie oświetlenia, nie na deszcz. W szarej ulewie w środku dnia auto może jechać na samych światłach dziennych, czyli praktycznie niewidoczne od tyłu. Światła mijania włącza się ręcznie jednym ruchem. Tylnych świateł przeciwmgłowych używa się tylko wtedy, gdy zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 metrów (art. 30 Prawa o ruchu drogowym); poza tym progiem oślepiają jadących z tyłu i trzeba je wyłączyć, gdy widoczność się poprawi.

Klimatyzacja. Zaparowane szyby to częsty powód złej widoczności w deszczu. Klimatyzacja włączona razem z nadmuchem na szybę osusza wnętrze szybko. Sama nagrzewnica bez klimatyzacji działa wolniej.

Asystenci. Systemy utrzymania pasa i aktywny tempomat gorzej radzą sobie w ulewie, bo kamera widzi mniej. Aktywny tempomat w deszczu na krajowej drodze to zły pomysł – lepiej prowadzić samemu.

Odstęp

W deszczu droga hamowania rośnie o kilkadziesiąt procent, a przy warstwie wody znacznie więcej. Odstęp liczony jako dwie sekundy do poprzedzającego auta na suchym asfalcie w deszczu powinien wynosić cztery.

Praktyczny sposób pomiaru: gdy auto przed tobą mija słupek albo znak, zacznij liczyć. Jeśli dojeżdżasz do tego samego punktu przed czwartą sekundą, jedziesz za blisko.

Odstęp ma jeszcze jedną funkcję w deszczu. Bryzga wodna spod ciężarówki potrafi całkowicie zasłonić widoczność na moment. Wyprzedzając ciężarówkę na mokrej autostradzie, trzeba zrobić to zdecydowanie, bez jazdy obok tylnych kół.

Opony w wynajętym aucie

Auta wydajemy z bieżnikiem odpowiednim do sezonu i sprawdzonym ciśnieniem. Jeśli mimo to podczas najmu pojawi się wrażenie, że auto pływa przy prędkościach, przy których nie powinno, trzeba to zgłosić – nie kontynuować trasy z założeniem, że tak ma być.

Ciśnienie sprawdza się na zimnych oponach, na stacji. Zaniżone ciśnienie pogarsza odprowadzanie wody, bo zmienia kształt plamy styku. To chwila przy dystrybutorze.

Kontrolka ciśnienia w oponach zapala się przy spadku o kilkanaście procent i w deszczu jest to sygnał do zjechania na najbliższą stację, nie do dojechania do celu.

Ulewa, przy której trzeba się zatrzymać

Są sytuacje, w których jedyną poprawną decyzją jest przerwanie jazdy. Rozpoznaje się je po tym, że nie widać krawędzi jezdni ani tylnych świateł auta przed sobą.

Zjeżdża się wtedy na parking, stację albo zatokę, nie na pobocze autostrady. Postój na poboczu w ulewie jest niebezpieczny, bo inni kierowcy nie widzą stojącego auta, a często jadą po śladzie poprzednika. Jeśli zatrzymanie na poboczu jest nieuniknione, włącza się światła awaryjne, a pasażerowie wychodzą za barierę.

Ulewy w Polsce trwają zwykle kilkanaście minut. Postój na stacji z kawą kosztuje najmniej.

Krótka lista przed wyjazdem w deszczu

  • Sprawdź ciśnienie w oponach na stacji.
  • Ustaw wycieraczki i sprawdź, jak działa spryskiwacz.
  • Włącz światła mijania ręcznie, nie licz na automat.
  • Ustaw nawiew na szybę z klimatyzacją.
  • Zaplanuj zapas czasu na trasę i jedno miejsce na postój.
  • Zapisz numer do nas na wypadek awarii. Przy zdarzeniu drogowym: policja, dane sprawcy, numer polisy OC, zgłoszenie do nas w ciągu 24 godzin.

Warunki najmu i zasady postępowania przy awarii opisaliśmy w zakładce Ważne informacje. O tym, co robić, gdy auto odmówi posłuszeństwa w trasie, pisaliśmy osobno w tekście o awarii wynajętego auta.