Przepisy i prawo
Mandat z zagranicy za wynajęte auto. Kto płaci i jak to działa

Fotoradar we Włoszech błysnął dwa tygodnie temu, a od powrotu do Gdyni nic się nie wydarzyło. To normalne. Sprawa mandatu z zagranicy toczy się miesiącami i przy wynajętym aucie przechodzi przez dodatkowe ogniwo, którym jest wypożyczalnia.
Zagraniczny organ zna tylko tablicę rejestracyjną
Fotoradar, kamera w strefie ograniczonego ruchu albo bramka poboru opłat rejestrują numer rejestracyjny. Nikt nie zna nazwiska kierowcy, a zdjęcie z tyłu auta nie pokazuje twarzy. Pierwszy krok organu to ustalenie, kto jest właścicielem pojazdu.
W Unii Europejskiej służy do tego wymiana danych z krajowych rejestrów pojazdów. Unijna dyrektywa o transgranicznej wymianie informacji obejmuje kilka rodzajów wykroczeń: przekroczenie prędkości, jazdę po alkoholu i pod wpływem środków odurzających, niezapinanie pasów, przejazd na czerwonym świetle, rozmowę przez telefon, jazdę bez kasku i wjazd na zabroniony pas ruchu. Wystarczy to, żeby polski numer rejestracyjny został rozszyfrowany w Rzymie czy w Paryżu w kilka tygodni.
Z polskiego rejestru wychodzi nazwa właściciela, czyli firmy wynajmującej. Pismo trafia więc do nas, a nie do kierowcy.
Co robi wypożyczalnia
Mandat, opłata administracyjna i należność parkingowa rządzą się innymi zasadami. Mandat albo kara pieniężna to odpowiedzialność kierującego i płaci ją ten, kto prowadził. Opłata administracyjna urzędu doliczana do sprawy zależy od przepisów danego kraju. Należność parkingowa albo za przejazd płatną drogą obciąża zwykle tego, kto zawarł umowę na pojazd, czyli najemcę, a bywa i tak, że operator kieruje ją najpierw do właściciela auta.
Wypożyczalnia nie płaci cudzego mandatu i nie bierze na siebie odpowiedzialności za czyjeś wykroczenie. Wskazuje natomiast, komu pojazd był w danym dniu i o danej godzinie wydany. Podstawą jest umowa najmu i protokół wydania, w których stoi data, godzina i dane najemcy.
Po wskazaniu kierowcy zagraniczny organ wysyła wezwanie już bezpośrednio na jego adres. Od tego momentu sprawa toczy się między kierowcą a tym urzędem. Pismo czyta się w całości, razem z pouczeniem: jest tam napisane, do kogo i w jakim terminie składa się odwołanie, i jak sprawdzić, czy wezwanie jest autentyczne, zanim cokolwiek się zapłaci.
Za obsługę takiego zapytania doliczamy opłatę z cennika opłat dodatkowych: 100 zł za udostępnienie danych kierującego organom ścigania i 100 zł za każdą wystawioną notę obciążeniową dotyczącą mandatu, opłaty administracyjnej albo parkingowej z okresu najmu. Pokrywa to odszukanie umowy, korespondencję i wysyłkę. Cała lista opłat dodatkowych jest w ogólnych warunkach najmu i jest to jeden z punktów do przeczytania przed podpisaniem umowy, obok kaucji i udziału własnego.
Ile to trwa
Terminy zależą od kraju i od tego, jak szybko organ dostanie odpowiedź z rejestru. W praktyce pierwsze pismo przychodzi po dwóch do sześciu miesięcy od zdarzenia, a przy sprawach z ZTL we Włoszech bywa, że po roku. Kraje mają własne terminy przedawnienia i własne zasady doręczania za granicę, więc cisza po powrocie nie oznacza, że sprawy nie ma.
Dla kierowcy ma to jeden praktyczny skutek: dokumentację z wyjazdu trzyma się dłużej niż do końca urlopu. Umowa najmu, protokół wydania i zwrotu oraz zdjęcia z odbioru auta pozwalają wyjaśnić sprawę, jeśli wezwanie dotyczy dnia, w którym auta się już nie miało.
Za co najczęściej przychodzi wezwanie
Wezwania dotyczą zwykle trzech rodzajów zdarzeń.
Pierwsza to przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar albo kontrolę odcinkową. W Niemczech, Austrii i we Włoszech urządzeń jest gęsto, a progi mandatowe zaczynają się kilka kilometrów powyżej limitu.
Druga to wjazd do strefy z ograniczonym ruchem, przede wszystkim włoskiego ZTL. Wjazd rejestruje kamera, mandat idzie za każdy przejazd, a szukanie parkingu w centrum potrafi wygenerować kilka takich przejazdów pod rząd.
Trzecia to nieopłacona winieta albo przejazd przez bramkę bez zapłaty, w tym pomyłkowy wjazd na pas przeznaczony wyłącznie dla abonentów systemu elektronicznego. Zdarza się to najczęściej we Francji i we Włoszech, gdzie pasy są oznaczone kolorem i literą, a nie napisem po angielsku.
Zniżki za szybką zapłatę
Kilka krajów obniża karę, jeśli zapłaci się od razu. We Włoszech kwota spada zwykle o trzydzieści procent przy zapłacie w ciągu pięciu dni od doręczenia. W Hiszpanii obniżka sięga połowy przy zapłacie w ciągu dwudziestu dni. Terminy liczą się od doręczenia pisma, a nie od zdarzenia, i są krótkie, więc wezwanie z zagranicy nie jest listem do odłożenia na później.
Zasady i wysokość zniżek zmieniają się, dlatego kwotę i termin bierze się z samego pisma, a nie z artykułu w internecie. W piśmie jest też numer rachunku i sposób zapłaty kartą przez stronę urzędu.
Czy mandat z zagranicy daje punkty karne
Polska ewidencja punktów karnych obejmuje wykroczenia popełnione na terytorium Polski, więc kara pieniężna z zagranicznego fotoradaru punktów w tym systemie nie dopisuje. To jednak nie znaczy, że naruszenie za granicą zostaje bez konsekwencji dla prowadzenia. Państwo, w którym doszło do zdarzenia, może orzec własny zakaz jazdy po swoim terytorium, a przy poważniejszych sprawach sięgnąć po środki przewidziane swoim prawem. Co dokładnie grozi w konkretnej sprawie, wynika z pouczenia dołączonego do pisma.
Sprawy nie można też zignorować z innego powodu. Kilka państw prowadzi egzekucję należności przez firmy windykacyjne działające w Polsce, a niektóre kary drogowe podlegają wzajemnemu uznawaniu orzeczeń w Unii. Nieopłacona sprawa potrafi też wrócić przy kolejnym wjeździe do tego kraju.
Osobna kategoria to poważniejsze naruszenia, przy których na miejscu odbiera się kaucję albo zatrzymuje prawo jazdy. W Szwajcarii, Norwegii czy Holandii kwoty za znaczne przekroczenie prędkości idą w tysiące, a w Szwajcarii są zależne od dochodu kierowcy. To już nie jest sprawa fotoradaru i korespondencji, tylko kontroli drogowej.
Co zrobić, żeby sprawy nie było
Kilka rzeczy zmniejsza ryzyko takiej sprawy.
- Ustaw ogranicznik prędkości na wartość dozwoloną, zamiast pilnować jej wzrokiem na nieznanych drogach.
- Sprawdź, czy w kraju docelowym obowiązują niższe limity przy deszczu, tak jak we Francji.
- Nie wjeżdżaj do włoskich centrów historycznych. Parking poza strefą i kilkanaście minut spacerem kosztują mniej niż jeden mandat.
- Zapłać winiety i opłaty drogowe na oficjalnych stronach przed wjazdem, nie po.
- Zapisz w telefonie zdjęcia umowy najmu i protokołu wydania.
Jeśli mimo wszystko pismo przyjdzie, przeczytaj datę i godzinę zdarzenia i porównaj je z umową. Zdarza się, że wezwanie dotyczy dnia przed wydaniem auta albo po jego zwrocie, a wtedy podstawą wyjaśnienia jest protokół.
Gdy wezwanie dotrze do nas
Jeżeli zagraniczny organ zwróci się do nas jako do właściciela pojazdu, wskazujemy najemcę na podstawie umowy i informujemy o tym telefonicznie. Sama kara należy się urzędowi, nie nam – od najemcy dochodzi jedynie opłata za obsługę sprawy według cennika opłat dodatkowych.
Zasady najmu, kaucji i rozliczeń zebraliśmy w ważnych informacjach, a wyjazd za granicę wymaga naszej wcześniejszej pisemnej zgody. Przy jej wystawianiu podajemy komplet danych pojazdu, które przydadzą się także przy zakupie winiet i plakietek. O tych ostatnich piszemy w tekście o strefach czystego transportu.
